Auf den Tod der Poesie

Vor 200 Jahren, am 24. September 1821, wurde Cyprian Norwid geboren.

Cyprian Kamil Norwid

(* 24. September 1821 in Laskowo-Głuchy, Masowien; † 23. Mai 1883 in Paris)

AUF DEN TOD DER POESIE (ELEGIE)

Sie ist nun tot! ... gibt es schlimmere Tode?
Und wie die hübsche Person begraben?
Sie starb an den Folgen schwerer Krankheit,
Die da heißt: Manuskripte und Honorar.
Du erinnerst dich gut an die schreckliche Stunde,
Als ich versonnen an ihrem Lager stand,
Mit großer Träne im Aug', und suchte, ob das.
Was im Sterben hier lag, Geist oder Leib war?

Sie aber (die Poesie), hob ihren bleichen
Arm zum Fenster, wies mich an,
Das Licht zu dämpfen, das ihr ein Lächeln vorlügt,
Ihr schien der Lenz in die Augen zu spotten.
Ich weiß nicht, bemerkt’ ich die Wunde, das Zeichen
Unterm Schatten der linken Brust, als sie zuckte? ...
Oh, ich war traurig, wie seither nie mehr,
Denn ich.hab meinen Friedhof hier, pflücke Blumen darauf.

Tot ist sie also (die Poesie), die große
Vermittlerin zweier konträrer Gebiete –
Der Ozean Brunst, und das Tröpfchen Tau –
Diese Monarchin und Handwerkerin –
Sehr exklusiv und zugleich allerwelts,
Großer Blitzstrahl und friedliche Täubin ...
Und nun sind die, deren Handwerk begraben
Heißt, da, die Erhabene mit Sand zuzuschütten!

Seither geh’ ich in der großen Kirche des Schweigens
Über den glatten Boden dahin,
Berühr’ aber nie ihr Grab ... vielmehr tret’ ich
Gerne denen aufs Werk, die den Friedhof mit Sand eingeebnet,
Bis sich besinnen die Gedankenvernichter,
Und beruf einen Blitz, daß er krachend einschlägt,
Wissend, daß Feuer für Leute ohne Feuer,
Vielleicht im Kiesel schläft, aber im Himmel erwacht.

Aus: Poesiealbum 305: Cyprian Norwid. Auswahl von Rolf Fieguth. Wilhelmshorst: Märkischer Verlag, 2013, S. 26

NA ZGON POEZJI
(ELEGIA)
 
Ona umarła!... są-ż smutniejsze zgony?
I jak pogrzebać tę śliczną osobę?
Umarła ona na ciężką chorobę,
Która się zowie: pieniądz i bruliony.
Pamiętasz dobrze oną straszną dobę,
Gdy przed jej łożem stałem zamyślony,
Łzę mając wielką w oku, co szukało,
Czy to, co gaśnie, jest duch albo ciało?

Ona zaś (mówię: Poezja), swe ramię
Blade ku oknu niosąc, znak mi dała,
Bym światło przyćmił, bo uśmiechy kłamie,
Jakby jej w oczy wiosna urągała.
Nie wiem, czy ranę dostrzegłem, czy znamię,
Pod lewej piersi cieniem, gdy zadrżała?...
O, byłem smętny, jak odtąd nie bywam,
Gdy mam już cmentarz i na nim kwiat zrywam.

Umarła ona (Poezja), ta wielka
Niepojednanych dwóch sfer pośrednica,
Ocean chuci i rosy kropelka,
Ta monarchini i ta wyrobnica -
Zarazem wielce wyłączna i wszelka,
Ta błyskawica i ta gołębica...
Gdy ci, co grzebać mają za rzemiosło,
Idą już piaskiem zasypywać wzniosłą!

Odtąd w przestronnym milczenia kościele,
Po brukowaniu się przechodząc płaskiem,
Nie jej ja depcę grób... lecz po tych dziele
Stąpam, co cmentarz wyrównali piaskiem.
Aż się zamyślą myśli niszczyciele,
I grom zawołam, by uderzał z trzaskiem,
Wiedząc, iż ogień dla bez ognia ludzi,
Choćby w krzemieniach spał, w niebie się zbudzi

Ivry, 1877

One Comment on “Auf den Tod der Poesie

Kommentar verfassen

Bitte logge dich mit einer dieser Methoden ein, um deinen Kommentar zu veröffentlichen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google Foto

Du kommentierst mit Deinem Google-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d Bloggern gefällt das: